Kontrola Sanepidu. Przewodnik savoir-vivre: jak się zachować, czego nie mówić, czym i jak nie grozić urzędnikowi? Poradnik jak nie zejść na zawał? Część pierwsza.

Inspekcja Sanitarna jest organem, który kontroluje i tego nikt nie zmieni. Jako przedsiębiorcy nie chcemy być kontrolowani. Jako konsumenci chcemy żeby kontrole były jak najczęściej, żebyśmy w sklepie kupowali zawsze świeże mięso, dzieci w przedszkolach jadły świeżo i zdrowo, a szpitale serwowały jedzenie, po którym mamy pewność że jeszcze trochę pożyjemy.

O tym, że Inspekcja Sanitarna się nie zapowiada (bo nie ma takiego obowiązku) pisałam TUTAJ

Kiedy Inspekcja Sanitarna „Sanepid” może nas skontrolować?

Pod koniec roku kalendarzowego w każdej Inspekcji powstaje „Plan Kontroli”. To znaczy, że wszystkie podmioty i przedsiębiorstwa zostają sprawdzone, kiedy była ostatnio kontrola, jak wypadła, czy były mandaty i układa się plan, w którym zostaje zawarte w jakim miesiącu pojawi się kontrola w jakim zakładzie czy sklepie. Skontrolowane może być absolutnie wszystko i nie ma tutaj wyjątków. Taki plan wysyłany jest do Wojewódzkiego Inspektora Sanitarnego i tam zostaje zatwierdzony, że jest wszystko zgodnie z prawem. Ewentualnie zostaje plan cofnięty do poprawienia bo np. przewidziano za mało kontroli.

Czyli jeżeli jesteśmy ujęcie w planie, to na kontroli w nagłówku protokołu będzie napisane KONTROLA SANITARNA i będziemy mieli tzw. kontrolę kompleksową. Może też być „KONTROLA TEMATYCZNA” czyli np. sprawdza się teraz producentów lodów i to w jaki sposób robią zapisy z systemu HACCP podczas produkcji.

Istnieją też inne kontrole takie jak „KONTROLE INTERWENCYJNE”.

Na czym polega interwencja? Po pierwsze stare jak świat „kablowanie”. Do Inspekcji Sanitarnej może zgłosić się absolutnie każda osoba i urzędnicy w maksymalnym czasie od 24 h do 48 h mają obowiązek pojawić się w zakładzie. Czasami urzędnik żąda dowodu tożsamości (jeżeli ktoś przyszedł zgłosić interwencję osobiście) i to trochę płoszy osobę. Należy jednak pamiętać, że pisma z interwencją urzędnik pod żadnym pozorem nie może zabrać na kontrolę, nie może też okazać danych osoby, która złożyła doniesienie- JEST TO KARALNE! Bardzo rzadko są to interwencje, które faktycznie mają związek z zagrożeniem życia i zdrowia donosem klienta czy też rodzicem przedszkolaka, który jest niezadowolony z jakości serwowanych dań dla swojego malucha. Interwencje można zgłaszać zarówno mailem, oraz tradycyjnie- listownie. Wystarczy się podpisać- nikt nie jest w stanie zweryfikować czy takie imię i nazwisko istnieje naprawdę.

Kto najczęściej „donosi”?

Konkurencja, sąsiad, były małżonek, obecny małżonek, teściowa, pracownik którego zwolniłeś za kradzież, starsze osoby które mają dużo wolnego czasu (to akurat na markety), niezadowolony klient.

Jeżeli zwolniłeś pracownika np. za kradzież to oprócz Inspekcji Sanitarnej spodziewaj się na karku Inspekcji Pracy, Urzędu Skarbowego oraz ZUSu- to raczej normalne, że wtedy na kark dostajesz cały „pakiet”. Zwolnieni pracownicy donoszą na wszystko i wszystkich- łącznie z tym, że w piwnicy pod lokalem nielegalnie obierasz ziemniaki, pracownicy nie mają swoich książeczek sanepidowskich, a książeczki w zakładzie należą do pracowników którzy już tam dawno nie pracują.

Oprócz Kontroli Sanitarnej i Kontroli Interwencyjnej są również powiadomienia alarmowe tzw. RASFF. Czyli do obrotu przedostała się żywność, która absolutnie tam się nie mogła znaleźć. Np. w mące kukurydzianej (w której normalnie nie powinno być glutenu) w laboratorium zbadano, że gluten jednak jest. Dla osób uczulonych na gluten może się to okazać śmiertelne. Wtedy w Inspekcji każdy rzuca to co robił i udaje się na kontrolę- dociera do sklepów, gdzie taka mąka trafiła. Od hurtowni czy producenta na podstawie faktur dostawy wiadomo, gdzie taka mąka trafiła. Jeżeli Inspekcja ma telefon do takiego sklepu (np. do marketów) to dzwonią i informują, że żywność musi zostać zdjęta z półek (i spokojnie markety i sklepy to faktycznie robią), jeżeli są to małe sklepy lub restauracje, gdzie nie ma telefonu kontaktowego, wtedy urzędnicy udają się tam osobiście w ekspresowym tempie. Oczywiście po całej akcji urzędnicy i tak pojawiają się w sklepie żeby zobaczyć czy faktycznie nie ma towaru na półkach.

Pobór prób.

Producenci żywności są stale kontrolowani laboratoryjnie. Oprócz planu kontroli istnieje tez plan poboru prób. Kontroluje się WSZYSTKO. Czyli urzędnicy kilka razy w miesiącu udają się do sklepów i producentów i pobierają próby. Np. z cukierni i lodziarni pobiera się ciasta i lody i sprawdza się obecność Salmonelli. Oczywiście żaden producent tego nie lubi- bo traci towar (za próby Sanepid nie płaci, tylko zabiera). Jeżeli są to duże ilości żywności np. kilogramy jabłek żeby sprawdzić czy nie ma tam pestycydów, duże ilości suszonych ziół żeby sprawdzić dawkę ich napromieniowania- wtedy po takie próby jeździ się do hurtowni lub marketów- markety wrzucają taką żywność w koszta i jest to dla nich zupełnie normalne, że Sanepid pojawia się z przenośną lodówką i im coś zabiera.

Po co są takie ilości? A no po to, żeby w laboratorium zrobić dane badanie, albo szereg badań to trzeba trochę tej żywności mieć żeby takie badania wyszły wiarygodne- trzeba kilka razy powtórzyć próby. Nie można przecież osądzić kogoś na podstawie jednej próbki, bo każde badanie ma jakiś współczynnik błędu.

Jeżeli Inspekcja Sanitarna się u Ciebie pojawiła to….

Nie jest prawdą, że jak nie ma właściciela to oni nie mają prawa wejść. Obiekt normalnie działa i sprzedaje żywność. Jako właściciel podczas swojej nieobecności powinieneś wyznaczyć osobę, która pełni obowiązki osoby nadzorującej.

Nie jest wskazane żebyś wybiegał z lokalu i zostawiał pusty obiekt. Inspekcja Sanitarna i tak zrobi kontrolę, tylko w asyście Policji. A chyba jeszcze Policji w lokalu ci nie trzeba? Możesz liczyć na plotki gastronomiczne i być posądzonym o handel dopalaczami.

Nie ma sensu barykadować drzwi i zamykać się w dodatku wygrażając- Pamiętaj o asyście Policji.

Czego nie robić i czego nie mówić podczas kontroli?

Poniższe przykłady są przykładami wziętymi z życia zarówno moimi, jak i wielu osób z różnych regionów Polski (spotykaliśmy się na szkoleniach i wymienialiśmy „doświadczenia”).

Chcę tylko podkreślić, że urzędnicy pracujący w Sanepidzie niejedno w życiu widzieli i niejedną ściemę słyszeli. Nie jesteś prekursorem pewnych kłamstw, więc nawet się nie wysilaj.

  • Nie chodź za osobą kontrolującą z nożem w ręce- może się poczuć niepewnie.
  • Nie zamykaj osoby kontrolującej w toalecie i nie negocjuj wysokości mandatu. W szczególności jeżeli jesteś mężczyzną, a urzędnikiem jest kobieta to nie zaleca się zamykania i barykadowania drzwi. Wówczas mandat będzie Twoim najmniejszym problemem.
  • Jeżeli masz dość pyskatego kucharza, takiego który lubi podyskutować i stawia na swoim- wyślij go podczas kontroli na długi spacer- im dłuższym, tym lepszy.
  • Jeżeli w swoim lokalu masz myszy i wszędzie widać ich odchody, to nie wmawiaj że jest to rozsypana herbata i nie zjadaj „granulek” w celu udowodnienia swojej racji.
  • Nie „żartuj” pytając, czy jak pobijesz urzędnika to czy policzy mu się to do wypadku w pracy?
  • Nie krzycz na ulicy za urzędnikami- oni też mają prywatne życie i nie zawsze są w pracy.
  • Nie wypełniaj dokumentów HACCP do przodu z kilku tygodniowym wyprzedzeniem. Nie przewiduj do przodu, do końca miesiąca temperatur w lodówkach- jeżeli masz zdolności przewidywania przyszłości i liczb, to puść TOTKA.
  • Jeżeli osoba kontrolująca powie, że masz brudno to weź szmatę i szoruj od razu, a nie przytakuj na zasadzie „no jest brudno”.
  • Nie kłam z nazwiskami podczas pokazywania książeczek sanpiedowskich- urzędnik może poprosić pracownika o wylegitymowanie się dowodem tożsamości pracownika w celu weryfikacji danych.
  • Nie wmawiaj, że zastały brud w kątach (taki, który werżnął się w posadzkę i żyje tam własnym życiem) jest brudem powstałym podczas produkcji- nikt głupi nie jest i potrafi odróżnić brud zastały od bałaganu podczas produkcji.
  • Nie kłam, że mydło się właśnie skończyło (najprawdopodobniej mydła nie ma od kilku tygodni lub też nigdy go nie było).
  • Jeżeli przechowujesz jajka na wierzchu, nie kłam że właśnie je tam wyciągnąłeś. Ciepłe jajka w okolicy kuchenki to nie jest dobry pomysł- chyba, że czekasz aż wyklują się kurczaki?
  • Jeżeli nie masz obieralni i powinieneś działać na półproduktach, a w kuchni leżą obierki od ziemniaków i cebuli, to nie kłam że akurat dzisiaj zdarzyło się raz, że warzywa nie przyjechały obrane.
  • Nie obgaduj innego urzędnika- kobiety mają to do siebie, że zmieniają fryzury i najprawdopodobniej ta sama Pani kontrolowała cię rok temu, tylko teraz wygląda inaczej i właśnie wysłuchała na siebie całą litanię obelg.
  • Nie wmawiaj, że zapleśniały ser w lodówce jest serem pleśniowym o nowej odmianie.
  • Nie mów, że ta sterta brudnych garów leżąca na najniższej półce to nie używane naczynia- jeżeli czegoś nie używasz to po prostu to wyrzuć.
  • Nie wmawiaj, że biegający szczur to twój zwierzak i właśnie wyszedł na spacer.

W części 2 opiszę jak dokładnie wygląda kontrola, na co zwraca uwagę, gdzie zaglądają jakie ma kompetencje? O co może spytać właściciela, a o co pracowników?

Cieszę się, że mogłam pomóc. Zajrzyj na mojego Facebooka HACCP dla Ciebie

Pozdrawiam

Ania

Materiały zawarte na niniejszej stronie mogą być wykorzystywane lub rozpowszechniane jedynie w celach informacyjnych oraz wyłącznie z notą o prawach autorskich oraz ze wskazaniem źródła informacji.

Polub i podziel się:

Komentarze